środa, 21 październik 2020
Zaczynamy od zera

Grójecka Spółka Komunalna (GSK) została już zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nowy twór przygotowuje się teraz do przejęcia zadań związanych z odbiorem odpadów od mieszkańców.

Jak poinformował prezes GSK Janusz Gaweł, spółka jest obecnie na etapie przygotowywania tzw. Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ) na zakup śmieciarek. Jest to dokument zawierający bardzo szczegółowe oczekiwania dotyczące pojazdu do odbioru odpadów. Na podstawie SIWZ-u dostawcy aut przygotują swoje oferty do postępowania przetargowego. Jak się jednak okazuje, przygotowanie SIWZ-u nie jest taką prostą sprawą. Trzeba na przykład zdecydować m. in. o tym, czy auta mają mieć skrzynię biegów automatyczną czy manualną. I nie jest to tylko wybór podyktowany wygodą lub zasobnością portfela. Osoby tworzące SIWZ muszą mieć na uwadze jeszcze to, że pojazdy będą pracować w różnych warunkach, zarówno na wąskich uliczkach miejskich, jak i na wiejskich, gruntowych drogach. – Startujemy od zera – nie owijał w bawełnę Janusz Gaweł w trakcie zdalnej sesji rady miejskiej, podczas której odpowiadał na pytania radnych o funkcjonowanie GSK.

Spółka, oprócz aut, potrzebuje przecież licznych pozwoleń, pracowników, a także bazy z prawdziwego zdarzenia. Póki co nie ma nawet miejsca, gdzie zatrudnione osoby mogłyby się umyć po pracy.
Rozwiązanie tymczasowe
Ale SIWZ to nie jedyny problem, na który natrafili ludzie budujący GSK. Jednym z nich jest kwestia stworzenia bazy. Aby nie generować dużych kosztów, spółka musi na razie zorganizować ją na placu oczyszczalni w Kobylinie. Jest to jednak rozwiązanie tylko tymczasowe. – Musimy się liczyć z tym, że w przyszłości trzeba będzie zbudować bazę z prawdziwego zdarzenia, z rampą przeładunkową – stwierdził Gaweł. – Ulokowanie rampy nie jest takie proste. Po pierwsze trzeba uzyskać decyzję środowiskową, na którą czeka się ponad rok – dodał prezes ZUK.
Co z koszami?
Kolejna kwestia dotyczy zapewnienia pojemników na śmieci. Te, z których w tej chwili korzystają mieszkańcy, są bowiem własnością firmy Pre-Zero. Umowa z tą firmą wygasa z końcem roku. Trzeba się więc liczyć z tym, że w grudniu przedsiębiorstwo po prostu zabierze kosze. – Jeden nabór skończył się w styczniu, ale wtedy jeszcze nie byliśmy zarejestrowani. Natomiast pod koniec lipca ruszy nabór prowadzony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dotacja wyniesie 70%, a pożyczka – 30%. Z tych środków można sfinansować np. zakup kontenerów do selektywnej zbiórki, kontenerów z kompaktorem – poinformował na sesji Janusz Gaweł. Gmina Grójec złożyła już jeden wniosek o dofinansowanie rozbudowy PSZOK-u (wniosek zawierał także zakup kontenerów). Został rozpatrzony pozytywnie, ale znalazł się na 9. miejscu listy rezerwowej rankingu. Co ciekawe, na listę podstawową wpisano zaledwie jeden wniosek. 

Cytaty z Sienkiewicza
Dla mieszkańców najbardziej interesująca jest jednak sprawa opłat za odbiór śmieci, jakie będą obowiązywały, gdy zajmie się tym gminna spółka. Zdaniem prezesa, jeśli nie wzrosną daniny na rzecz RIPOK-u (tam trafiają śmieci zebrane z gminy Grójec), stawki dla osób segregujących mogą oscylować w okolicy 28 zł miesięcznie.
Te słowa Janusza Gawła sprowokowały pytanie radnego Jacka Stolarskiego o celowość utworzenia spółki. Stolarski stwierdził, że w Związku Natura, który gmina opuściła kilka miesięcy temu, opłaty nie są wyższe. Wspomniał też o środkach w wysokości 4 milionów złotych, które samorząd musi znaleźć, by GSK mogła działać.
– Pan Gaweł opowiada, że śmieci w przyszłym roku będą kosztować 28 zł, ale nie ma na to żadnej kalkulacji. Gdy Onufry Zagłoba opowiadał bajki, Longinus Podbipięta mówił: hadko słuchać tego! [w oryginale: Słuchać hadko! – red.]. Jak słyszę, co pan Gaweł opowiada, to hadko tego słuchać – powiedział były burmistrz.

Kredyt obrotowy
– To nie są bajeczki. Szacunkowa wartość wykonania zadań związanych z wyposażeniem spółki w 2020 r. wynosi 2,52 zł. W tej kwocie zawiera się 500 tys. zł, o które zamierzam wystąpić do banku w ramach kredytu obrotowego na zakup paliwa, ubrań ochronnych, przeprowadzenia szkoleń, zapłatę na pracowników – odpowiedział Stolarskiemu Gaweł. To oczywiście nie koniec wydatków. Kolejny milion będzie spółka potrzebowała na początku 2021 r. (wynika to z tego, że opłaty od mieszkańców za odbiór śmieci wpłyną dopiero w lutym, a do tego czasu spółka będzie ponosić koszty). GSK, jak wspomniał prezes, musi też zapłacić za dokumenty potrzebne do działania i rozwoju spółki. Według wyliczeń Janusza Gawła wpłaty za odbiór odpadów w 2021 r. wyniosą 8,88 mln zł. Jeśli dodamy do tego pozostałe koszty, o których wspomniał szef GSK, budżet spółki w przyszłym roku zamknie się przypuszczalnie w granicach 9,9 mln zł.

Co się bardziej opłaca?
Ciekawa była także polemika Jacka Stolarskiego z wiceburmistrzem Jarosławem Rupiewiczem. Rupiewicz wspomniał bowiem o kosztach, które gmina ponosiła, będąc członkiem Związku Natura. – Za 2019 r. gmina do Natury dopłaciła 1,4 mln zł. Jeśli nie wyszlibyśmy ze Związku, to w 2020 r. musielibyśmy z tytułu składek członkowskich zapłacić Naturze 875 tys. zł – podkreślił. Stolarski był innego zdania. W jego opinii członkostwo w Naturze było tańsze niż tworzenie własnej spółki. – Niech pan doliczy koszty zatrudnienia osób, które zajmują się tylko gospodarką odpadami – powiedział do wiceburmistrza. – Niech pan doliczy również to, czego nie uda się gminie wyegzekwować od mieszkańców.


Dominik Górecki